piątek, 14 listopada 2014

Hallowen cz.3



Po tej całej sytuacji czułam się źle. Ja się chyba naprawdę zakochałam w Kacprze. Czemu się do mnie nie odezwał? Mimowolnie kończąc już malować swoje usta spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Nic. Może tylko mi się wydawało, że jest dobrze. Głupia znowu dała się nabrać. Moja naiwność mnie kiedyś zgubi.
- Domi szybciej!! Maciek czeka!!!!!- krzyknęła do mnie zza zakrętu Melka.
- Już, już.
- Nie martw się będzie dobrze odezwie się – pocieszała mnie Melka, wiedziała o co chodzi – mówił ci ktoś, że ślicznie wyglądasz?
- Jesteś pierwsza.
- Jestem jeszcze ja – powiedział ktoś w progu pokoju.
- To ja może pójdę. Pomaluje sobie paznokcie!!!
- Idź, idź Melka! Nie zapomnij założyć butów – powiedziałam z sarkazmem.
- Lubię jak się z kimś drażnisz.
- co ty tutaj w ogóle robisz? Nie odezwałeś się do mnie ani słowem od 2 dni. Wiesz jak się martwiłam – podeszłam do chłopaka policzkując go.
- Za co to.
- Za to, że mnie zostawiłeś.
- Należało mi się.
- I to nie wiesz jak -  zaczęłam się śmiać – no chodź niech cię uściskam.
- Musiałem kilka spraw załatwić. Nie zostawię cie już tak bez słowa.
- Ja myśle. Dobra spadaj muszę się ubrać. Sio, sio.
- Czekam na dole.
Ucieszyło mnie jedno, że Maciek się odnalazł. Dalej jednak nie wiem co się dziej z Kacprem. Znając go to wyrywa jakieś panny na mieście. Nie ważne, dziś mam się dobrze bawić. Zrobię coś dla siebie. Będąc już gotowe z dziewczynami zeszłyśmy na dół, czekali tam na nas chłopcy. Każdy z nich wyglądał wyjątkowo przystojnie. Szczerze zazdroszczę trochę Meli i Patrycji wydają się być szczęśliwe, mimo że nie są jeszcze z chłopakami to i tak są szczęśliwe. Czy ja zawsze muszę mieć pod górkę? Widocznie tak musi być. Poszliśmy w kierunku samochodów. Każda jechała osobno. Napisałam szybkiego smsa do koleżanek:
‘’ Uważajcie na siebie laski :* Spotkamy się w środku jak będziemy tańczyć walca.’’
Kocham je jak własne siostry. Nie wiem co bym komuś zrobiła jak by je skrzywdził. Krzyżyk na drogę.
- Nie myśl tak dużo.
- Boję się trochę o dziewczyny, nie chce żeby zostały przez nich skrzywdzone.
- Nie bój się. Wiem, że ufasz chłopakom, musisz im dać szansę.
- Wiem.
- Jesteśmy na miejscu.
- Nie zauważyłam, szybko dojechaliśmy.
- A co ty myślałaś taką maszyną pff. Oj Domi zasmucasz mnie – powiedział z udawaną ironią łapiąc się za serce.
Kocham go za to, że potrafi mnie rozśmieszyć. Wyjątkowa osoba. Na początku potańczyłam trochę z Maćkiem i innymi z zespołu. Kacper dalej nie dotarł. Wchodząc na scenę straciłam resztkę nadziei, że będzie. Zjawił się. Był w znakomitym nastroju. Zagraliśmy kilka kawałków. Ludzie dobrze się bawili. Przyszedł czas po naszym występie na walca. Wzrokiem próbowałam odszukać a Sali Maćka. Zaczęła grać muzyka. Na swoich biodrach poczułam dłonie.
- Tęskniłaś?
Szybko się odwróciłam.
- Kacper?
- Nie święty Wacław. Nie to ja, co taka zdziwiona.
- Gdzie byłeś przez te dwa dni? Czemu masz rozwaloną wargę?
- Nie dotykaj – powiedział speszony, odsuwając moją dłoń – z kim przyszłaś?
- Maciek mnie zaprosił.
- Mogłem się tego spodziewać – powiedział coś tak cicho, że nic nie zrozumiałam.
- Coś mówiłeś?
- Nie, nie. Tęskniłem – mówiąc to pocałował mnie.
- Czym sobie na to zasłużyłam?
- Po prostu, zaraz wracam poczekaj tu.
Tak jak powiedział zostałam. Czemu tak zareagował co do mojej osoby? Dlaczego ma rozciętą wargę? Dopiero co wrócił i udaje jakby się nic nie stało. Z zamyślenia wyrwał mnie czyjś dotyk.
- Tu jesteś szukałem cie. Choć musimy wyjść – zaczął mnie ciągnąć w stronę wyjścia.
- Widziałeś gdzieś Kacpra?
Jak na zawołanie się zatrzymał.
- Nie – powiedział oschle z rządzą mordu w oczach.
- Ty coś wiesz. Czemu was nie było dwa dni? Zapadliście się  pod ziemie w tym samym czasie. Powiesz mi co tu jest grane?
- Nie powinno cię to interesować – i dalej zaczął ciągnąć mnie w stronę wyjścia.
Wyrwałam się mu i zaczęłam zmierzać w stronę sceny. Odnalazłam Kacpra, lecz to co zobaczyłam bardzo mnie zasmuciło. Całował się on z Anią. Po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Złamał mi serce. Spojrzał w moją stronę, chyba zrozumiał że popełnił błąd. Było jednak za późno. Dogonił mnie w końcu Maciek ale nie chciałam z nim rozmawiać.
- Wiedziałeś, a mi nie powiedziałeś?
- Nie chciałem cie martwić. Zrozum do cholery też mnie…
Odeszłam nie słuchałam go. Ze szkoły wybiegłam jak oparzona. Za sobą słyszałam jak obaj chłopacy mnie wołają. Ostatnie co pamiętam to pisk opon samochodu i głos Kacpra, że wszystko będzie dobrze. Potem tylko ciemność.

Mam nadzieję że sie podobało :) Nie nie zdradze wam co się stało czy też nie stało Dominice. Bądzmy cierpliwi :0
                                                                                                                       Clara

5 komentarzy:

  1. Kacper... Ty dupku -,-
    Jak on mógł to zrobić? No jak? :c
    Czyli, że Maciek wiedział o tym wcześniej, przyłapał pewnie Kacpra i dał mu w pysk...
    Tak mi żal Dominiki... Oby tylko przeżyła. I co w tym wypadku zrobi Kacper?
    Czekam na kolejny rozdział, a ten jest świetny, Karola <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) zobaczymy co się będzie działów

      Usuń
  2. CO ZA DEBIL!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    JAK TAK MOŻNA?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Clarcia ja cię zatłukę za przerywanie w takim momencie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    I coś mi się wydaje, że jeszcze nie zapoznałam cie z moimi kochanymi smoczkami!!!!!!!! Oj będzie się działo!!!!
    a tak wo gule rozdział supcio, tylko krótki. Po co wy w takim momencie przerywacie?!
    Jako blogerka rozumiem, ale jako czytelniczka nie mogę tego ścierpieć.
    Wenki, pomysłów, chęci i czasu do pisania i czekam na jak najszybszego nexta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Groźby są karalne ha ha . Musiałam przerwać żeby za dużo się ie wydało. Dowiesz się co i jak w następnych rozdziałach. Smoczusie chodźcie do mnie ♡ dziękuję i tobie też :))

      Usuń
  3. Kiedy następny?!
    Proszę szybciej.

    OdpowiedzUsuń