czwartek, 13 listopada 2014

Halloween cz.2

        Z Bartkiem weszłam na salę, w której odbywał się bal. Całe pomieszczenie było obwieszone sztucznymi pajęczynami, na których siedziały olbrzymie pająki. Pod sufitem były porozwieszane nietoperze, a na parapetach stały czarne koty i wydrążone dynie. Oprócz tego kilka dużych, pomarańczowych lampionów delikatnie oświetlało pomieszczenie nadając mu mroczny wygląd. Para gołąbków czyli Kuba z Gośką, ruszyła na podbój parkietu. Natomiast jaskiniowiec szybko ruszył poflirtować do gromadki dziewczyn. Kiedy tylko udało mi się wychwycić wzrokiem Fabiana moja krew się zagotowała. Jakaś dziewczyna przebrana za myszkę Micki  pocałowała go w policzek, po czym ulotniła się bodajże do łazienki. Nie wiem, czemu tak zareagowałam. Przecież nie jestem w NIKIM, ale to nikim zakochana. Ledwo go lubię, ale organizmu człowieka nie da się tak łatwo zrozumieć. Może to przez tą mgłę w powietrzu? Ale skoro był sam to podeszłam do niego.
- Hej Fabian.
- O cześć. Nie tańczysz z Bartkiem?
- Jak widać nie. Właściwie to szukam Eli. Nie widziałaś jej?
- Nie - chciałam już iść, ale spojrzałam na twarz chłopaka. - A... - mruknął ledwie słyszalnie.
- Tak, coś się stało? - podeszłam bliżej i spojrzałam chłopakowi w twarz. Fab uśmiechnął się i kładąc swoje ręce na mojej tali zapytał.
- Mogę Cię prosić do tańca?
- Z przyjemnością mój szalony doktorku - ruszyliśmy na parkiet, w tle płynął jakiś wolny kawałek. Czułam, że chłopak ma mi coś do powiedzenia. Ale jakby wszystko chciał przemyśleć. W końcu przerwał ciszę.
- Znasz Marco? - przyglądał mi się z wyraźną uwagą. Nie wiedziałam czy powinnam potwierdzić czy zaprzeczyć, przez co chwilę się wahałam.
- Masz na myśli waszego nowego perkusistę, tak?
- Tak.
- Jest on znajomym Bartka i Kuby, więc dość często spotykaliśmy się na dymówkach i imprezach. Czemu pytasz?
- Bo gdy Cię ostatnio spotkałem w kawiarence miałaś jego telefon i... Po prostu mnie to zdziwiło - chłopak zdawał się przede mną coś ukrywać, ale dla własnego bezpieczeństwa nie drążyłam bardziej tematu.
        Jeszcze przez jakieś pół godziny tańczyłam i gadałam z Fabianem. Później dopadła nas ta myszka. Nie miałam ochoty z nią rozmawiać więc udałam się do na korytarz ciągnąc za sobą Bartka. Dziewczyny z którymi gadał chciały zabić mnie wzrokiem, ale co tam. *To MÓJ Bartuś szmaty. Nie macie na co liczyć. To ja jestem dla niego kobietą numer jeden i nikt tego nie zmieni! Wara od niego pustaki!!!* Wyszliśmy na korytarz i stamtąd udałam się do łazienki. Bartek przyniósł w tym czasie moją torbę, a następnie pilnował czy nikt się nie szwenda po budynku. Kwadrans później wyszłam w stroju Marco, jeszcze tylko ta głupia broda i byłam gotowa. Torbę schowałam w łazience. Bartek poszedł prosto na salę natomiast ja bocznym wyjściem okrążyłam budynek i dopiero znalazłam się przed wejściem. Reszta kapeli już tam stała. Wraz z resztą kapeli wkroczyłam na scenę. Kolorowe światła reflektorów rozbiegały się we wszystkie strony. Tłumy ludzi klaskały w dłonie i gwizdały okazując swoje zadowolenie. Stojąc koło Domi, w głowie przypomniał mi się mój pierwszy raz na scenie...

        Ilość skierowanych w naszą stronę par oczu wywoływał u mnie niekontrolowane dreszcze. Jak dotąd żadna z nas nie występowała nigdy na scenie, wszystkim nam serducha kołatały niczym młot pneumatyczny chcący przedziurawić skórę i wydostać się na zewnątrz.
Brawa powoli cichły, a my ruszyłyśmy na swoje miejsca. Oczywiście moje za perkusją! Usiadłam i chwyciłam moje złoto-czarne pałeczki. Miałam najważniejsze zadanie. To ode mnie zależało kiedy zaczniemy, a mi strach sparaliżował kończyny. Jagoda odwróciła się w moją stronę i dodawała otuchy przyjaznym uśmiechem. Sprawiło to, że wszystkie negatywne uczucia szybko mnie opuściły. Podniosłam pałeczki i wystukałam rytm, po którym w jednym momencie wszystkie instrumenty wydały z siebie dźwięki. Jagoda jeszcze chwile spoglądała na mnie zanim zwróciła się do publiki i jej cudownym głosem śpiewała kolejne słowa piosenki.

        Wróciłam do rzeczywistości. Tak samo jak wtedy, tak samo teraz miałam zaszczyt wybicia rytmu. Po czym poczułam się jak w najpiękniejszym śnie. Ludzie i instrumenty złączone w jedną całość. W kapelę Black Wolf...

        Po koncercie szybko umknęłam do szkoły się przebrać. Byłam prze szczęśliwa, ale ten strój powodował dość duży dyskomfort. Chciałam by chłopacy dowiedzieli się jaka jest prawda, ale wtedy zechcą mnie wywalić i zatrudnić jakiegoś prawdziwego chłopaka. Więc wolę nie ryzykować. Wyszłam z budynku szkoły i usiadłam pod drzewem. Chciałam ochłonąć zanim wrócę na salę. Muszę wyglądać świetnie gdy zacznie się konkurs na najlepszy kostium.
- Co tu robisz zamiast bawić się w sali - usłyszałam za swoimi plecami.
- Kiedy tylko zaczęliście grać i cała publiczność zaczęła tańczyć, to zrobiło mi się strasznie duszno dlatego wyszłam zaczerpnąć świeżego powietrza. Bardzo nie lubię przebywać w parnych pomieszczeniach, a już w szczególności jak ktoś wali tyle tej sztucznej mgły, że ledwo widać na odległość 3 metrów - mruknełam niezadowolona. Fabian cicho się zaśmiał i delikatnie otoczył mnie ramieniem. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo nagle Domi wybiegła z prędkością światła z sali. Martwiłam się o nią, dlatego szybko zerwałam się i pobiegłam za nią. Byłam za nią jakieś 2 metry, kiedy ktoś mnie chwycił za ramię i odciągnął. Zatrzymałam się jakieś 20 centymetrów od nieprzytomnej przyjaciółki. Gdyby nie Fabian, który chwycił mnie w ostatniej chwili, mnie również mogło się stać coś poważnego. Ale w takich chwilach nie myślałam o sobie - tylko o Domi...

4 komentarze:

  1. Co się stało z Domi? Powiedział Ci ktoś kiedyś, że Cie nie nienawidzi? Jejku jak tak można robić? Liczyłam, że u Ciebie będzie o tym coś więcej, a tu taki peszek -_- Jeśli Ci życie miłe (i chcesz się wyspać, a nie przegadać całą noc ;p) to radzę Ci wszystko wyśpiewać. Bo jak nie to jak Cię dorwę to giń moja droga, GIŃ!!!
    Sorki, że wcześnie nie pisałam ale leń mnie dopadł ;p
    Chęci i weny życzę i zazdroszczę, że w ogóle masz czas pisać takie piękności ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha niedługo postanie liga osób nienawidząca mojej osoby ;p Zgadzam się peszek jakiś ;p Nie licz, że coś powiem ;p i jeśli chodzi o kolejną nocną pogadankę z Tobą to nie mam nic przeciwka :D Nie boję się Ciebie i Twoich gróźb ;p
      Sama często mam takiego lenia jak mam się np. uczyć ;p Cieszę się, że przyszłaś się wyspowiadać u cioci Afrodysi ;p Jego najświętsza makaronowość odpuści Tobie winy ;p Baw się dobrze i więcej lenia nie łap ;p
      Dziękuje za życzonka ^^

      Usuń
  2. I czemu znowu nic się nie wyjaśniło z Domi...? :C
    Cudowny rozdział <3 Ale ta zapomniana tajemnica... Dalej mnie to męczy -,-
    Miałam nadzieję na troszkę więcej Fabianka :c Natomiast coś czuję, że zaczyna on coś podejrzewać o Marco i Meli ^^ Teraz sama nie wiem, czy wokę Bartka czy Fabiana :P
    Czekam na next :))
    P.S.: Dlaczego czcionka w tylu miejscach jest inna? Czytam na telefonie, ale tylko na waszym blogu pojawiają mi się różne rozmiary tekstu :PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wyjaśni się w rozdziale Clarusi ^^ Na twoje życzenie będzie w przyszłości więcej scenek z Fabianem ;p Cio do chłopców długo miałam taki dylemat puki Bartusiowi przeszłości nie wymyśliłam xD Tak, tak wiąże się to z jego małą tajemnicą ;p Hihi
      A to ja nie wiem o.o staram się by była taka sama, ale naprawdę nie wiem czemu tak jest xd

      Usuń